sobota, 18 listopada 2017

STANISŁAW STASZIC O ŻYDACH - CZĘŚĆ III



      STANISŁAW STASZIC O ŻYDACH CZĘŚĆ III

O PRZYCZYNACH SZKODLIWOŚCI ŻYDÓW

          „ Do przyczyn wielkich nieszczęść narodu polskiego należą żydzi. Niebaczni przodkowie nasi od skończenia się domu Piastów, ciągle nie zważali  na postęp cywilizacji Europy, ani użytkowali z doświadczeń innych narodów.
          Kiedy ludy europejskie, wychodząc z feudalizmu, wszystkie ustalały u siebie tronów dziedzictwo, oni, w ten czas dziedzictwo korony, od niepamiętnych czasów w Polsce ustanowione, wstrzęśli i zsłabili, następnie ten istotny punkt jednoty w społeczeństwie słabić i burzyć nie przestawali. Kiedy już w Europie gotowe wojska stawały się jedyną trwałości państw obroną, kiedy w wiekach Ludwika XIV i Fryderyka II już wszczął się niezmierny wzrost stałych wojsk ogromu, w Polsce wojska, z ówczesnych największe najbitniejsze, w doświadczeniu, w  sztuce wojennej biegłe, laurami zwycięstw okryte, pod Augustem zwinięto.
          Kiedy żydów, jak zarazę niszczącą postęp cywilizacji narodów, wypędzono z Hiszpanii, z Francji, z Niemiec i z innych krajów Europy, a pod karą śmierci, jak wyjętych z wszelkiego prawa, nie wpuszczono do Rosji, na ten czas sami Polacy otwarli im wszystkie granice, dali przytułek i większą swobodność, niż rodowitym mieszczanom i rolnikom.
          Dwa pierwsze błędy przywiodły naród do upadku i do podziału. W tym nieszczęściu jeszcze byliśmy przez oświecenie, przez cywilizację wznieść się i ratować mogli, lecz błąd trzeci, żydzi byli zarazą wewnątrz, zarazą ciągle polityczne ciało słabiącą i nędzniącą. Chociażby nawet to ciało nie było podzielone, chociażby po podziale znowu zjednoczonem zostało, przecież z tą wewnętrzną skazą, nigdy nie może nabrać właściwych sobie sił, ani czerstwości; musi na zawsze być tylko słabe, wynędzniałe i nikczemne. Żydzi po całej Polsce rozsypani, w rzędzie z swym duchem wyłączności z naszym ludem pomieszani, tylko zaplugawią cały naród, zaplugawią cały kraj, a zmieniając go w kraj żydowski, wystawią w Europie na poniewierkę i wzgardę.
          Między powodami wygnania żydów z państw Europy i te dwie przyczyny znajdują się w ówczesnych dziejopisarzach.
          Pierwsza: żydzi wyniszczają włościan, żydzi pozbawiają ich wszelkiego zabytku (dobytku), potrzebnego do czynienia rolniczych nakładów; są więc szkodliwi rolnictwu.
          Druga: żydzi tamują w narodzie wzrost przemysłu, rękodzieł, fabryk i rzemiosł, nie dozwalają wznieść się w kraju stanowi po rolnikach najużyteczniejszemu, stanowi sztuk i kunsztów; z nimi nie mogą się podnieść miasta do tego porządku i do tej zamożności, jakich postęp cywilizacji narody wymaga. Ta sama w ówczesnych krainach żydowskich szkodliwość, do najwyższego stopnia w naszym kraju przychodzi. Wszyscy ją poznajemy, wszyscy na szkodliwość żydów wołamy, i ten głos jest w narodzie polskim najpowszechniejszy.
          W pamiętnej epoce konstytucyjnego sejmu, kiedy naród jakby cudem z długiego letargu obudzający się, ujrzał główne swojej nędzy i upadku przyczyny, jednomyślnie potrzebę niezwłocznej reformy żydów uznano. W roku zeszłym 1814 skoro tylko naród zasłyszał o dobroczynnych zamiarach Najjaśniejszego Pana, natychmiast ten był głos jednomyślny, te prośby wszystkich klas ludu, aby od szkodliwości żydów uwolnić wsie i miasta.
          Musi ta szkodliwość żydów być mocno naród dotykającą, kiedy po tylu nadzwyczajnych nieszczęściach, po tylu okropnych wojen uciskach, przecież uczucia nędzy kraju z przyczyny żydów odzywają się najgodniej w odgłosie powszechnym, i świadczą, że nawet w chwilach tylu cierpień, złe ze strony żydów jest dolegające nam najgłębiej, jest  rażące naród Polaków najpowszechniej. Wszystkie ludu klasy, wszyscy właściciele, przeciwko własnym pożytkom, po takim zniszczeniu, wszyscy wołają i proszą o uchylenie żydów od szynku trunków.
          Żydzi w innych Europy naradach, które swoją szkodliwością przymusili do gwałtownych przeciw nim środków, nie zajmowali tam ogólnie szynku wszystkich trunków. Zajmowali się częścią tylko kupczeniem wina. Jakaż już w tym samym różnica w stosunkach szkodliwości tamtych, do szkodliwości żydów naszych!
          Inne trunki wino, piwo, są łagodniejsze, są najmniej szkodliwe, nie ułatwiają sposobów do wszelkiego oszukaństwa i do bezkarnego użytkowania z oszukanych. Te trunki tylko w wielkiej ilości naruszają i burzą porządek w organizacji ludzkiej, mieszają władze umysłowe, i przeto podobno żydzi u nas najmniej do takich trunków się biorą, owszem są niesprzyjającymi piwu, od tego używania usilnie nasz lud odmawiają i odwodzą; piwo zaś, na szynk im wstawione, umyślnie psują trzymaniem go w nieczystości, aby od używania tego napoju lud się odrażał. Przeciwnie gorzałka w małej mierze czyni niezwłocznie skutki na ciele i duszy człowieka: zniewładnia pierwsze, a miesza działanie drugiej. Gorzałczany alkohol uderza szczególnie w nerwy i w organizację umysłową, odbiera jej władzę zastanawiania się, pamięci, rozwagi i całej nad ciałem naszym władności.
          W takim stanie naszego człowieka rolnika postawiwszy samodzielność szynkarza otwiera włościanina kieszeń żydowskiemu sumieniu, które oszukaństw i skrzywdzeń człowieka obcego, człowieka bałwochwalcą nazwanego, bynajmniej żydowi nie wyrzuca, ani tak niegodziwego czynu nie przygani. W takim stanie robi u nas żyd z rolnikiem swoje obrachunki, czyni z nim umowy, zapisuje po drzwiach i ścianach tego nieszczęśliwego długów cyrografy, a tak obiera go z jego wszelkich gospodarczych zapasów.
          Druga jeszcze większa, a gorzałce szczególnie właściwa jest szkodliwość nadawania używającym jej przebieraną miarą niezbędnego do niej nałogu, a razem innych trunków wyłączności. Jest alkoholu wódek z zboża, a osobliwie z żyta wyrabianych taka, że użyję wyrazu dla zbliżenia mych wyobrażeń do rzeczywistości, taka własność opjatyzmu, że nie tylko przydusza działalność władz umysłowych, lub gwałtownie one zburza, albo nagle usypia, a w końcu całe ciało zniewładnia; ale ma jeszcze ten wyskok szczególną sobie właściwą moc, wrażenia z czasem w organizację ludzką niespokojnej najgwałtowniejszej żądzy łaknienia tegoż trunku, żądzy natarczywszej, niżeli wrodzona nam żądza potrzeb żywności, owszem okazuje się z doświadczenia, iż raz nabytej żądzy gorzałki, ustępuje wszelka inna potrzeba naturalna, aż do zniszczenia jestestwa.
          Taka żądza nawykłości do  gorzałki, party gospodarz nasz, nieszczęśliwy włościanin, ostatni snopek z gumna, ostatnie ciele z obory wyprowadza, a gospodyni ostatnią kurę, ostatnią garść mąki z komory do żydów wywłóczy. Jakże rząd w kraju rolniczym, rząd, którego głównym usiłowaniem ma być polepszenie stanu włościan, może zostawić i oddawać żydom tak niebezpieczny trunek, którego szynk w ręku niesumiennych ludzi, ułatwia tyle oszukaństwa sposobów i rozwija tylu trudności skutków?
          Myliłby się, kto powie, że równie w ręku innych szynkarzów ten trunek niebezpieczny szkodliwym będzie włościanom. Doświadczenie w całej Polsce takie twierdzenie zaprzecza. Wszędzie okazuje się, iż z karczem, skoro żydom są odjęte, znaczną częścią zmniejszają się dochody, do połowy mniej gorzałki wychodzi.
          Wszyscy Polacy już z przekonania wiemy, że nadużycia w szynkowaniu tym trunkiem, przez żydów doprowadzone zostały w Polsce do najwyższego stopnia: one są jedyną naszych żydów nauką i przemysłem. Wszystkie środki do dojścia w tym swego zamiaru są przez nich używane: namowy, podstępy, prośby, groźby, nawet miłości własnej burzenia, nareszcie wszelkie złudzenia do tego trunku, nie tylko ojców i matek, ale najmłodszych dzieci wieśniaczych.
          W zaskarżeniu ich o ten występek przeciw krajowi, składa świadectwo cała publiczność, świadczą przeciw żydom przesłane w roku 1814 ze wszystkich powiatów pisma skoro do Polaków doszła wiadomość o dobroczynnych zamiarach Najjaśniejszego Cesarza i Króla; świadkami tu stawają w tym zarzucie  przeciwko żydom wszyscy Królestwa Polskiego właściciele w podanych przez deputacje prośbach.
          Czyliż było kiedy jakie nadużycie, jaka wina dowodniej okazaną? Tu stawa świadków tysiące, świadków niepodejrzanych, świadków którzy wszyscy jedynie za prawdą mówiąc, przeciwko własnemu dobru swoje zeznania czynią: wszyscy bowiem przez odebranie szynku żydom, wiedzą, że mniej połową propinacyjnego dochodu mieć będą.
          Rząd za to złe, krajowi tak oczywiście, szkodliwe, tak uroczyście wywiedzione, zostawiając je dłużej, nie przedsiębiorąc przeciw niemu środków tęgich, skutecznych, stawałby się odpowiedzialnym Ojczyźnie, królowi i Bogu.
          Drugie zaskarżenia szkodliwości żydów z województw przesłane od miast, kupców, fabrykantów, zawierają w sobie, iż żydzi są sprawcami nędzy miast w Polsce: oni są przyczyną, dla której nie może się wznieść kupiectwo, ani fabryki i rękodzieła.
          Jest to ten sam zarzut, który był główniejszym powodem do wyroku wygnania ich z innych państw Europy. Lud ten tułacz, od wszystkich opuszczony, od wszystkich narodów znienawidzony, po takim przykładzie, po takim przez insze ludy ukaraniu, jedynie od Polaków przyjęty z ludzkością naszemu narodowi właściwą; znajdując wśród nas gościnność, nawet większe od niektórych klas narodowych swobody, przecież nie poprawił się bynajmniej.
          Od naszej ludzkości i naszej ludu prostoty na złe używając, rozpuścił się jeszcze więcej u nas na wszystkie zdrożności, na użycie wszystkich środków zniszczenia  w gościnnym narodzie przemysłu, kupiectwa fabryk i rękodzieł.
          Zwróćmy krótką uwagę, jakich używając środków żydzi do rozpostarcia takowej szkodliwości, niszczącej przemysł w rodowitych krajowcach tej ziemi, na której im przytułek jest dany.
          W każdym narodzie, w którym jeszcze nie ma zamożnych miast, rękodzieł, fabryk i kupców, tam handel drobny, szynki trunków, tandeciarstwo, przekupnie, faktorstwa, handlowanie gatunkami żywności i pierwszych potrzeb ludzkich, są wszczątkowe źródła, są pierwotne kanały, z których wszczyna się i wywija przemysł, powstaje w narodzie kupiectwo, zaszczepia się i wyrasta ta średnia klasa przemysłowa, wszczynają się fabryki i rękodzieła, tworzą się kupieckie stosunki, związki i towarzystwa; robią się różnych przedsięwzięć czyli antrepryz kompanie i tym podobne rozmaite przemysłu zakłady.
          Te to pierwsze kanały, te pierwsze najistotniejsze przemysłu poniki, są wszędzie przez tych przybyszów z nieporównaną zręcznością, należnością i usiłowaniem ogarniane, a w końcu zupełnie przez nich goszczącemu ich narodowi odjęte. Żaden zaś lud krajowiec, z tym przychodnim ludem współzawodu wytrzymać nie potrafi. Pierwszy bowiem na swojej ojczystej ziemi jest nieodzownie swoimi pracami podzielony: jedno w ziemi, drudzy znoszą w towarzystwie ciężkie służby, pracowitsze roboty i inni oddani całkiem trudom wojennym koło obrony swej ojczyzny, koło niebezpieczeństwa swej rodziny; ci oddają się naukom, by naród ich w równym świetle z innymi narody postępował; ci poświęcają się rozmaitym usługom krajowym, bądź cywilnym, bądź duchowym. Przeciwnie lud żydowski, nie mając ojczyzny, będąc przez uświęcone wśród siebie zasady, wiecznie od wszystkich narodów wyłącznym, całki wśród narodu, który go do siebie wpuścił, ma na to zwróconą swoją uwagę, swoją dążność, swoje rachuby i swoje wszystkie usiłowania, jakby ogarnął te pierwiastkowe przemysłu żywioły.
          Między tymi wybiera jeszcze on sobie najusilniej takie, które tyczą się bliżej potrzeb ludzkich i zwierzęcych, potrzeb żywności, które tym samym będąc powszechniejsze, prędszy i częstszy choć drobny zysk przynoszą. Do tych rzeczy rwie on się najskwapliwiej i te wszystkimi środkami wyłącznie ogarnia. Takimi są handel, fabrykacja i szynk trunków; sprzedaż chleba, mięsa, świec, mydła, tabaki, tytoniów, drzewa, soli, bydła, lasu; takimi są domy zajezdne, domy skażeń, pijaństwa, zamthusy (burdele).
          Z pospolitych rzemiosł chwyta się jedynie gdzie pracy mało, a oszukaństwo łatwe; wszystkie zaś trudne, mniej zarobkowe, zostawia rodakom. Bierze się łatwo do złotnictwa, blacharstwa, krawiectwa, kuśnierstwa, nie weźmie się do młota, siekiery kosy, ani nawet do szewstwa.”
 
          Tyle na razie nasz Wielki Polak i Patriota piszący te słowa ponad 200 lat temu. Gdyby obecnie napisał tę pracę, nie zostałaby ona nigdzie wydana  drukiem. Opublikowałby ją w internecie, za co natychmiast ogłoszonoby go „antysemitą”, „ksenofobem”, ciemniakiem, rasistą, a nawet faszystą. Zostałby wyrzucony poza nawias społeczeństwa jako jednostka wysoce szkodliwa, zostałby pozbawiony możliwości nauczania i zarobkowania w jakikolwiek inny sposób. Być może zasmakowałby celi więziennej co właśnie czeka p. Rybaka za spalenie kukły żyda. Żyd może oficjalnie kraść i rabować Polaków na setki milionów, na miliardy złotówek jak czyniła to Hanna Gronkiewicz-Waltz, Lewandowski, i praktycznie wszyscy żydzi mający takie możliwości poprzez sprawowanie władzy w syndykacie zbrodni, nazywanej dalej „władzą”.
          Stanisław Staszic brał możliwość przejęcia całkowitej władzy przez żydów w Polsce, jednak w najbardziej koszmarnych snach nie przewidział, że władza żydowska przyjmie formę nazizmu i żydowskiego szowinizmu wobec Polaków. Bo czymże jest ta walka z „antysemityzmem”, jeśli nie wyrafinowanym nazizmem? Nam Polakom nie tylko nie wolno krytykować żydowskich grabieżców i zbrodniarzy, ale powinniśmy o swoich katach wyrażać się z czcią najwyższą, należną tyranom w prymitywnych bytach państwowych.
            Dlatego ostatnio Andrzej Duda zapowiedział bezwzględną walkę z „antysemityzmem” na całym obszarze „Polin”, jak ma czelność nazywać naszą ukochaną, umęczoną i grabioną przez żydów Ojczyznę. Kto się nie dał zastraszyć, musi gnić w więzieniu. Jestem na to gotów panie Duda. W końcu moi przodkowie byli wywożeni kibitkami na Sybir i ginęli za Ojczyznę i jej dobre imię. Wasi przodkowie w tym czasie robili zgoła co innego.
          Poprzedni, niemiecko-hitlerowski okupant wprowadził nakaz zdejmowania czapki przez Polaków przed swoimi funkcjonariuszami. Nakaz ten jednak był egzekwowany tylko w więzieniach, obozach koncentracyjnych i w czasie akcji pacyfikacyjnych. Na co dzień jednak, Niemcy nie byli tacy gorliwi. Czasem tylko zachlany szwab gdzieś na wsi czy w miasteczku zdzielił Polaka w gębę za nie zdjęcie czapki. Obecnie, co prawda nie ma urzędowego nakazu oddawania niemal boskiej czci żydom, ale każdy dobrze wie, szczególnie w świecie twórczo-artystycznym i dziennikarskim, że bez oddawania takiej czci pasożydom, nikt nie ma szans zaistnieć publicznie nawet przez chwilę, choćby był geniuszem niezwykłej miary. Natomiast każde beztalencie, każda gnida gardząca własnym narodem i tradycją przodków, plująca na wartości ogólnoludzkie wypracowane przez dziesiątki pokoleń, obrażająca Naród i Boga, a szczególnie wyrażająca się w odrażający sposób o Patriotach, ale budująca w swojej szmirowatej twórczości pomniki żydowskim zbrodniarzom, zostaje wynoszona na piedestał, zyskując sławę, odznaczenia państwowe i bogactwo.
           Ja nie wiem, czy nie nudzi Czytelników przepisywane dzieło Stanisława Staszica o problemie żydowskim 200 lat temu, ilość czytających nie jest bowiem imponująca. Czasy były inne, ale mentalność i szkodliwość żydów prawie taka sama. Właściwie obecnie coraz większa, bo to oni rządzą. To oni zapełniają więzienia Patriotami. Czynią z nas pospolitych przestępców, stosują niesłychany terror ekonomiczny i psychiczny na tych Polakach, którzy usiłują stawiać mizerny opór „plemieniu żmijowemu”, jak nazywał ich Jezus Chrystus. Przyjdzie jednak czas, kiedy okupacja żydowska się skończy i nadejdzie czas rozliczeń. Pan Bóg jest silniejszy od szatana. Gdybym myślał inaczej, nie wierzył w odrodzenie Narodu Polskiego, to tak jak inni popłynąłbym z prądem. Zauważyłem jednak kiedyś poniżej kolektora usuwającego z miasta ścieki do miejscowej rzeki, że gówno zawsze płynie z prądem i nawet przez pewien czas utrzymuje się na powierzchni. Tak jest i w życiu. Ludzkie odchody płyną z prądem, za życia są na powierzchni, a później giną w odmętach pogardy i zapomnienia.

Dyżurny Psychiatra Kraju
Cezary Piotr Tarkowski.
   

LIS I CHŁOP



   LIS  I  CHŁOP

Rzadko już się lisom zdarza,
wywieść w pole gospodarza.
Jednak pewien lis Barnaba,
raz do chłopa tak powiada:
- Twoje kury, zacny chłopie,
miast w kurniku – żyją w szopie.
Tu rolniczej brak kultury,
by nie miały domu kury!
(Na ambicję najpierw wchodzi,
by zachłanność w chłopie zrodzić).

- Dziś się zatem podejmuję,
że w lot kurnik wybuduję.
A materiał mam z rozbiórki,
niepotrzebnej już komórki.
Znawcą jam architektury,
więc szczęśliwe będą kury!

Tu chłop połknął już przynętę,
lecz powiększa lis zachętę:
- Wcale nie chcę ja zapłaty,
tylko wpuść mnie do swej chaty,
daj mi nocleg, miskę strawy –
jeśli będziesz tak łaskawy…

Zarażony chłop bakcylem
jest chciwości, w jedną chwilę.
Chłopu chciwie błyszczą oczy,
bo lis całkiem go zaskoczył.
- Tak, kurnika jest potrzeba,
a ten głupiec spadł mi z nieba!

Na ofertę warto przystać –
trzeba lisa wykorzystać.
Krótko trwały pertraktacje.
Chłop lisowi dał kolację,
a już z rana od śniadania,
trwała praca budowlana.

Już wyrosły cztery ściany,
z gładkich belek ociosanych;
w mig podłoga tam powstała,
sień, dwa okna i powała.
Lis pracuje na budowie –
jako cieśla, co się zowie!

W środku gniazda są dla niosek
i karmidła dla kokoszek.
A te grzędy – cóż za grzędy –
jest ich tutaj…cztery rzędy!

Teraz kurnik ten pomieści
samych niosek, ze czterdzieści.
Kurcząt może być bez liku,
a kwok dziesięć w tym kurniku.
Już zagląda jedna kwoka,
a chłop chodzi, a chłop cmoka.
Nawet kogut we wsi znany –
na cześć lisa piał peany.

Tak od wieków już się działo,
że chciwcowi – zawsze mało:
- Lis pracuje tu z mozołem,
może wzniesie mi stodołę!

Barnaś warknął coś z przekąsem,
i uśmiecha się pod wąsem,
bo wynosi teraz z sieni
mnóstwo wiader pełnych ziemi.
- "Będziesz miał stodołę chłopie –
najpierw tunel tu wykopię…"

Podkop w ziemi Barnaś ryje
i się wcale z tym nie kryje.
Chłop choć patrzy, oczy wlepia,
(a go chciwość tak zaślepia),
to nie widzi, że Barnaba,
będzie wkrótce…go okradał.

A jak było nie widziałem.
Bajkę skończy lis morałem:
- "Mam już tunel, więc przemykam
po jajeczka do kurnika.
Tym podkopem też wynoszę
i kurczęta i kokosze."

- Co się tyczy zaś morału,
korzyść wielką mam z cymbałów.
Oszust działa bez litości,
lecz żeruje na chciwości!

        Tak właściwie można by bajkę zatytułować "Żyd i chłop". Żydzi bowiem przed wyborami obiecują ciemnocie gruszki na wierzbie - zawsze podniesienie standardu życia. I to stado baranów lizie na wybory wierząc komuś, kto słynie z cwaniactwa i grabieży, że ten poprawi jego byt ekonomiczny. Co z tego wynika obserwuję od 28 lat. Głupi naród niczego się nie nauczył.

Cezary Piotr Tarkowski



środa, 15 listopada 2017

WŁOSZCZYZNA



WŁOSZCZYZNA
 
Kiedyś latem, po deszczyku,
rozmawiano w warzywniku:
-Ależ pięknie tu wyrosłam!
-Jestem szczupła i wyniosła.
Z natki zdrową mam czuprynę,
z czego w kuchni każdej słynę.
Wśród kucharzy chodzą słuchy-
nie ma zupy bez pietruchy!

-Ja też w kuchni jestem znana
i ze zdrowia, aż rumiana.
Choć nie smaczna moja natka,
korzeń marchwi jest w sałatkach.
Jeść marchewkę na surowo,
jest dla wszystkich bardzo zdrowo.
-Mnie z pietruszką też pospołu-
obierają do rosołu!

-Jeśli mowa o rosole,
wtrącić tutaj się pozwolę.
Każdy przyznać będzie skory,
że w rosole ważne pory.
Bo bez pora świeżutkiego,
rosół byłby do niczego!

-Jest to prawda, powiem- szczera,
lecz co zrobią bez selera?
Gdy w rosole seler pływa,
aromatem nas zadziwia.
A gdy już się ugotuję,
 swoim smakiem rozkoszuję!

Gospodyni też jest troską,
mieć kapustę zawsze włoską.
-Kiedy rosół jest zbyt tłusty,
dodać dobrze jest kapusty.
Niezbyt smaczne tłuste dania,
a kapusta tłuszczyk wchłania.
-No i smak na lepszy zmieniam-
będzie raj dla podniebienia!

Włochy jarzyn są ojczyzną,
zatem zwą nas też włoszczyzną.
Sprowadziła nas tu Bona,
króla Polski- włoska żona.

Zygmunt Stary i dworzanie,
mieli odtąd nowe danie.
Tak trafiły też rosoły,
na gościnne polskie stoły.

Cezary Piotr Tarkowski