czwartek, 14 grudnia 2017

JAK SPĘDZIĆ ŚWIĘTA



JAK SPĘDZIĆ ŚWIĘTA
(Poradnik dla bezdomnych i bezrobotnych)

          Chodziły słuchy, że w związku z drożyzną i inflacją mają być podniesione zasiłki dla osób pozostających bez pracy z przyczyn długotrwałej choroby, niepełnosprawności itp. Pogłoski takie rozpowszechniane były przez pracowników Ośrodków Opieki Społecznej tuż przed wyborami. Kto w te banialuki uwierzył, powinien zostać moim pacjentem. Ja twierdzę, że następne takie pogłoski pojawią się za 2 lata, przed następnymi wyborami. Osobiście na takie imprezki dla lunatyków nie chodzę, dopóki kandydatami będą ludzie wypromowani przez syjonistycznych okupantów.
          Nie myślcie jednak, że dostaniecie się do szpitala psychiatrycznego i tam spędzicie Święta na krzywy ryj. Co to – to nie, bo szpitale są przepełnione ludźmi chorymi na depresję i niedoszłymi desperatami usiłującymi popełnić samobójstwo z powszechnego dobrobytu. Bo przecież według NICH jest wspaniale, lepiej niż za Gierka. I nawet nie kłamią, bo IM jest lepiej.
          Za komuny, oprócz gruźlicy i chorób wenerycznych, choroby psychiczne należały do tzw. chorób społecznych i leczone były bezpłatnie, a nawet przymusowo. Obecnie nikogo nie wolno zmuszać do leczenia, a w przypadku braku ubezpieczenia za leczenie trzeba płacić. Tak więc w nowoczesnym państwie kolonialno - liberalnym, praktykujący czubek może biegać z siekierą po ulicy, zarażać na dyskotekach naćpane panienki syfilisem i pies z kulawą nogą go nie ruszy. Chyba, że przedrze się przez ochronę i sforsuje pancerne drzwi do Fundacji Batorego, Nissenbauma lub podobnej instytucji. Wtedy zabezpieczy sobie wiele świąt na państwowym wikcie, bo oskarżą go o terroryzm.
          Na opiekę społeczną nie ma więc co liczyć, bo budżet tych ośrodków zwiększony nie będzie, a obszary nędzy gwałtownie się powiększają. Przewiduję (choć nie mam daru jasnowidzenia), że w przyszłym roku ONI zredukują wydatki na opiekę społeczną. Wbijcie sobie wreszcie w durne łby, że ONI działają w myśl podstawowej zasady: My jesteśmy zawsze za tym – zabrać biednym, dać bogatym!
          ONI muszą obciąć wydatki na opiekę społeczną, bo od 1989 r. mają dziurę w budżecie. Dziura zrobiła się, bo rządziciele podnieśli sobie pensyjki o kilka tysięcy zł, a gawiedzi rzucili 500 plus, aby w przyszłości miał kto wiernie służyć Chazarom i potrzebne jest mięsko armatnie na III wojnę światową. Ponadto pan Duda musiał podarować kilka miliardów ukraińskim rezunom w podziękowaniu za ludobójstwo na Polakach. Rezuni muszą też za coś budować pomniki Banderze i bohaterom z SS Galizien, którzy wyrzynali Polaków podczas Powstania Warszawskiego. Poza tym mamy inflację. Jeśli jajko podrożało  o 30 gr, to trzeba było również wyrównać pensje prezesom banków, zarządom spółek itd. Jak prezes banku zarabiał 300 tys. zł, to teraz 400. Najpazerniejsi zarabiają 700 tys. i więcej, a niebawem osiągną milionową pensję. Ale Wam nic do tego, boście głupie Goje. Trzeba było się obrzezać, zarabiać szmal i hucznie obchodzilibyście święto Chanuka zamiast Wigilii. Albo jedno i drugie jak w Pałacu Namiestnikowskim.
          Teraz, w przerwie pisania, przez chwilę oglądałem zakłamane oblicze przedstawiciela rządu w swoim czarno – białym, 14 calowym telewizorku i od razu napisałem wierszyk. Ja tutaj się przyznam, że pan minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego (nie powiedziane wprost jakiego narodu, ale nawet największy tuman się domyśla) i jego otoczenie uważają mnie za grafomana, chociaż moje bajki dla dzieci są chętnie kupowane. Jednakże dzięki zmianie każdej ekipy rządzącej, odczuwam nasilenie weny twórczej i jest to jedyny powód, za który wyrażam wdzięczność . Co prawda o dziurze budżetowej ostatnio rzadko się mówi, bo mamy propagandę sukcesu, ale zapewniam, że ona jest, a dług państwa z każdą sekundą powiększa się o kilka milionów. Przypominam o dziurze budżetowej!
             RZĄD I DZIURA
          Nie wiem, czy Wy o tym wiecie –
          wielka dziura jest w budżecie.
          Rząd się dwoi, czasem troi,
          tu obetnie, tam okroi,
          a rządzący w nim lampasy,
          chcą opylić polskie lasy!
          Dziura wcale nie maleje,
          na nagrody szmal się leje;
          i pensyjki kominowe,
          co moralnie jest wszak zdrowe.
          Wciąż bogacą się bogaci,
          a nas puści rząd bez gaci.
          Ma już pomysł premier nowy,
          jak szmal zabrać biedakowi:
          - Ja podatek wam dopieprzę,
          bo za darmo jest powietrze!
          - Będziesz płacił polski chamie,
          za swobodne… oddychanie.
          Nie wiem jeszcze z czego nas rządzący ograbią, ale mają ogromny sztab cwaniaczków od matactwa, więc sobie poradzą. Dla ogłupionego kłamliwą propagandą przeciętnego obywatela, Ojczyzna kończy się za progiem jego domu. Polacy uznali swą bezradność, głosują tak jak im nakazują wytrawni specjaliści od socjotechniki i manipulacji, a później trudno im się nie zgodzić z przewrotnym argumentem:
          Na żydostwo lud głosuje,
          więc niech teraz nie pyskuje!
          Tak czy inaczej, musicie drodzy Nędzarze w Święta liczyć tylko na siebie. O godziwym zarobku nie ma co marzyć. Jak każdy z nas wie, zbieranie puszek, to żaden interes, bo ogromna konkurencja spowodowała obniżkę ceny za kilogram. Kilka lat temu można było uzyskać nawet 4,8 zł, a teraz 3,5 zł, to dobra cena za 64 sztuki puszek. Butelek po piwie jest pełno, ale sklepy nie chcą przyjmować. Cena makulatury jest haniebnie niska, 10 gr za kilogram, a szmat już nikt nie skupuje. Proceder żebractwa jest mało opłacalny, bo ludzie nie chcą już dawać, poza tym niebawem pojawi się konkurencja owsiakowców.
          Co więc robić? Należy wykazać się inicjatywą i nie czekać jak coś samo spadnie z nieba. Choinkę bierzemy z lasu, dopóki jeszcze można. Za parę lat szczuć będą dobermanami, więc trzeba korzystać. Zresztą ktoś dopilnuje, aby lasy były niepolskie i tam już choinek nie będzie. Będzie roślinność stepowa, dzikie pola, może składy z toksycznymi odpadami. Poza tym jest tak wielka rzeź lasów, że niebawem w lesie nie uświadczycie ani jednego drzewka.
          Zabawki na choinkę robimy z tego, co znajdziemy na śmietniku. Tu ogryzek, tam obierka i Wam będzie jak za Gierka!
          W Wigilię jest post, więc suchy chleb, moczony w wodzie, powinien wystarczyć. Ale Święta, to co innego! Każdy prawdziwy mężczyzna, powinien nauczyć się łowić i polować. Aby łowić, należy zrobić sobie wędkę. Bierzemy długi, najlepiej leszczynowy kij, na końcu mocujemy sznurek z kotwicą i ze swojego węzła ciepłowniczego, lub pustostanu idziemy na miasto. Teraz wszystko zależy od Waszego szczęścia i zręczności.
          Bezrobotny kolega Mruczek z Pruszkowa łowił tym sposobem zające, króliki i inne bażanty wiszące na balkonach bogaczy należących do Kołka Myśliwskiego. (My możemy należeć co najwyżej do Kółka Różańcowego). Konkubina Mruczka, niejaka Botwina, wypatrzyła raz na balkonie gar bigosu. Chociaż to parter, musiała się sporo natrudzić, by gar zdjąć, bo była niskiego wzrostu. Ale warto było. Wyżerkę mieli przez całe Święta!
          Bezdomny kolega Rajtuz z Rzeszowa, nie ma kłopotów z jedzeniem, bo z prywatnej jatki dostaje pozieleniałe ochłapy. Z początku wzdrygał się na myśl o konsumpcji, ale podpatrzył pracowników hipermarketów, jak ci myją i moczą wędliny i mięso w roztworze „Ludwika”, lub tańszych płynów do mycia naczyń. Po takich zabiegach wyroby wyglądają prawie jak nowe! Rajtuz gotuje więc w swoim kociołku mięsko i ma co jeść. Problem jest tyko taki, że woń gotowanego mięsa, która jest wyczuwalna w odległym Łańcucie, powoduje, że uciekają szczury będące również doskonałym źródłem protein.
          Docent Szczurek, z którym przeprowadziłem niedawno psychoterapię, stracił posadę wykładowcy na uczelni, bo okazał się antysemitą. Docent mieszka gdzieś w lochach pod centrum Warszawy i odżywia się szczurami. Jako wybitny naukowiec twierdzi, że szczury są bardzo smaczne i można z nich robić wytworne dania. W smaku przypominają kurczaka. Złapanego szczura bierzemy za ogon i zabijamy uderzając głową o ścianę kanału. Następnie odcinamy łeb i ogon (najważniejsze – odciąć ogon) i moczymy 10 minut w wrzątku. Po tym czasie sierść łatwo schodzi. Następnie szczura patroszymy, dzielimy i pieczemy z dodatkiem soli. Dobrze jest dodać szczyptę przypraw firmy Kamis, które można zakosić w hipermarkecie. Przypominam, że zgodnie z zasadą, kiedy złodziej okrada  złodzieja, pan Bóg się cieszy – kradzież przypraw grzechem nie jest. Tym bardziej, że właściciel supermarketu nie zna słów Chrystusa, traktujących, iż z bliźnim jedzeniem należy się dzielić. Zresztą właściciel geszeftu, Chrystusa nienawidzi, więc nie ma o czym mówić. A dlaczego należy szczurowi przed konsumpcją odciąć ogon? Ano dlatego, że w znajduje się tam strychnina – silna trucizna. Szczurze ogony suszymy i mielimy na proszek. Kiedy zachorujemy, jemy ten proszek zamiast pigułek, które może przepisać konował. Zapewniam, ze proszek ze zmielonych szczurzych ogonów jest mnie trujący od prochów produkowanych przez żydowskie koncerny farmaceutyczne.
          Kiedy mamy już zapewnioną michę, należy pomyśleć, o czymś dla ducha. Tylko nielicznych stać na mózgotrzepa, dlatego należy zaopatrzyć się w denaturat, nazywany potocznie dyktą lubo likierem na kościach. Niech Was nie martwi fioletowy kolor. Kilka kropel „Ace”, lub wybielinki wystarczy, by kolorek znikną. To działa, bo sam wypróbowałem. W niektórych sklepach można już kupić dyktę bezbarwną, która nazywa się „białą damą”. Niech Was nie przeraża bukiet trunku, bo bywają gorsze zapachy. Zresztą po 2-3 setach bukiet znika i pozostaje tylko błogostan.
          Mamy już wikt i trunek, więc trzeba zapewnić sobie świąteczną zabawę. W tym celu bierzemy ze śmietnika kilka numerów Wyborczej, wycinamy zdjęcia osobników, których Michnik wychwala pod niebiosa i przyklejamy na ścianie. Zabawa nazywa się: „totalizator plucia na szubrawca”. Umieszczamy największą kreaturę w centrum zdjęć i punktujemy najwyżej. Plujemy na długość ramion, kiedy musimy być oparci o ścianę. Ja umieszczam zawsze w środku Tuska, albo Sorosa. Naokoło wieszam Bufetową, Petru, Lewandowskiego, Boniego. Balcerowicza i innych zdrajców oraz złodziei. W pluciu już jestem na tyle dobry, że zawsze trafiam w ryj jakiejś kanalii.
          Nie radzę stawać w zawody z koleżanką Hanką Kobylichą, bo ta w pluciu jest najlepsza. Przed wyborami zdobyła mistrzostwo Dworca Centralnego, plując na wizerunki kandydatów z najważniejszych partii. Niestety Kobylicha była tak zapalczywa, że wypluła sztuczną szczękę, która spadła na dach pociągu zmierzającego do Białegostoku. Uczciwego znalazcę prosimy o odwiezienie szczęki na Centralny, bo to był cały majątek Kobylichy. Ale pytajcie już o Kichę Szczerbichę, bo koleżance zmieniliśmy ksywę.
          Wygląda na to, że wszyscy spędzimy święta godnie, wesoło, a nawet wytwornie. Aby w następnych latach było tak samo, zastosuj się do hasła:
          „Życie będziesz wiódł wytworne, gdy wybierzesz znów Platformę!”
albo: „Głosuj też za Nowoczesną, mękę skończysz wnet doczesną!”
lub: „Głosuj tylko na Schetynę, Polskę zmieni wnet w ruinę!”
          Czterem milionom niedożywionych Polaków żyjących w skrajnym ubóstwie, życzę wiary, nadziei, miłości i mimo wszystko uśmiechu.

          Dyżurny Psychiatra Kraju
          Cezary Piotr Tarkowski

LAMPA I ŚWIECA



LAMPA I ŚWIECA
  
Stoi lampka w pokoiku,
przy tapczanie, na stoliku.
Gdy się pstryknie raz kontaktem,
zaraz świeci jasnym światłem.

Mówi lampka raz do świeczki:
-Wygląd pani- staroświecki.
Marne światło świeca daje,
od płomienia, szybko taje.
Stearyny płyną krople
i powstają brzydkie sople!

Rzekła świeca wnet ze smutkiem:
-Życie moje, bardzo krótkie.
Gdy się palę- wtedy płaczę,
ale wiem, że mało znaczę.
    Płyną łzy  ze stearyny,
lecz nie widzę tu swej winy.

Na to lampa:- Lepiej świecę-
nie potrzebne są już świece.
Wszystkie świece w swych lichtarzach,
dobra jeszcze…na ołtarzach!

Świecznik się w milczeniu zżymał,
ale w końcu nie wytrzymał:
- Pani tupet, aż poraża,
bo kolacje ze świecami,
jedzą często zakochani.
Nie jest wcale romantycznie,
jeść przy lampie elektrycznej!

-A gdy latka kończą dzieci,
to na torcie co się świeci? 
Każda świeczka- jeden roczek.
- Jakże bardzo jest urocze,
gdy patrzymy na malucha,
jak na świeczki- maluch dmucha…

-A w andrzejki, droga pani,
może wróży ktoś lampami?
Wtedy wszystkie w Polsce dzieci,
leją wosk z rozgrzanej świecy!

Na to lampa rozzłoszczona:
-Jestem wręcz niezastąpiona!
-Pan jest stary, pan śniedzieje,
a ta świeca wnet stopnieje.
Miejsce pana i tej świecy,
jest w lamusie wśród rupieci!

W pokoiku było jasno,
nagle pstryk…i światło zgasło.
Kto o prądzie ma pojęcie,
wie, że krótkie było spięcie.

Będzie korzyść ze świecznika,
nim ktoś wezwie elektryka.
Świeca też do łask wróciła
i wnet pokój rozświetliła.

Skwierczy świeca w swym świeczniku,
obok lampki na stoliku.
Jasnym pali się płomieniem,
a na ścianach tańczą cienie.
Po dniu całym pełnym wrażeń,
dzieci siadły przed lichtarzem.
Opowiada babcia baśnie.
Piękny wieczór- taki właśnie.

Płomień świecy kształty zmienia,
cicho snują się marzenia.
Lichtarz szepce świeczce z cicha,
że jest wadą wielką- pycha…

Cezary Piotr Tarkowski

wtorek, 12 grudnia 2017

POMOC DLA POLAKÓW W DONIECKU



POMOC DLA POLAKÓW 
W DONIECKU
 
         Siedzimy sobie w domach, jemy ciepłe posiłki, w tyłeczki też cieplutko. Oglądamy reklamy przerywane serialami i inne głupoty w kłamliwej telewizji. Tymczasem w Doniecku i Ługańsku jest zupełnie inaczej. Tam ludzie giną. Codziennie. Tam brakuje żywności, leków, środków czystości – wszystkiego. Czasem całe rodziny siedzą o głodzie i chłodzie z powodu ostrzału po kilkanaście godzin w piwnicach. Dzieci też. Jak to wygląda, można zapytać starszych, bo Polacy to przeżyli. Dla mojej Matki, która przeżyła powstanie warszawskie, trauma pozostała do jej śmierci we wrześniu br. Pragnę dodać, że mama pamięta doskonale Ukraińców mordujących bezlitośnie dziesiątki tysięcy warszawiaków, w tym starców, kobiety i dzieci. Z tym,  że kobiety, zanim zostały bestialsko zamordowane, były wielokrotnie zgwałcone i oczywiście obrabowane. 
          Nie wszyscy wiedzą że w samym Doniecku jest 7 tys. Polaków. Polaków, którzy nie wyjechali tam z własnej woli, a zostali po wschodniej stronie granicy w wyniku zdrady jałtańskiej. Zdradzili nas ówcześni zachodni sojusznicy, okazując swą perfidię i niewdzięczność za to, że broniliśmy ich tyłki na wszystkich frontach II wojny światowej. Nie tylko w Europie, bo na Dalekim Wschodzie Polacy walczyli również. Obecnie, ci ponownie nasi wielcy „przyjaciele”, robią wszystko co w ich mocy, by poróżnić nas z Rodziną Narodów Słowiańskich, przede wszystkim z wielkim, bratnim Narodem Rosyjskim.
         Nie polityka jest jednak tematem tego artykułu, a zwykła ludzka solidarność. Nie ma co liczyć na jakąkolwiek z organizacji pozarządowych, ponieważ nie pozwala im na to poprawność polityczna. Pomagają Ukraińcom. Nawet płacimy za ich gaz. Polakom z Donbasu nie pomaga nikt. Do Noworosji Ochojska nie pojedzie. Pojedzie wszędzie, ale nie tam. Na jakikolwiek rząd też nie ma co liczyć. Dla nich ważniejsi są islamiści niosący do nas przemoc i „kulturę” szariatu, niż Polacy za wschodnia granicą. A już tych "ubogacających" nas jest w samej Warszawie kilkanaście tysięcy. Rząd twierdzi, że ich nie importuje, ale w ciągu ostatnich 2 lat, w Warszawie widać ich na każdym kroku. Podobnie w całej Polsce.  Zresztą Polonia na Wschodzie jest zapomniana od zawsze. Jest na to wytłumaczenie. Polacy ze Wschodu, są na wskroś przepojeni patriotyzmem, a w Ojczyźnie patriotyzm jest czymś wysoce nagannym. Patriotyzm jest stale wyśmiewany w mediach, nie uczy się go w szkołach, a Patriotom publicznie ubliża się nazywając ich faszystami, kilku siedzi w więzieniach. Nawet biorąc pod uwagę uprawnienia dla naszych repatriantów i przybyszów z krajów islamskich, widzimy jawną niesprawiedliwość i łamanie Konstytucji w punkcie mówiącym o równym traktowaniu obywateli. Inna sprawa, że tej równości od 1944 r. nie było i nic nie wskazuje na to, że będzie. Najważniejsi są obywatele rasy najwyższej, reszta z wyjątkiem rządzących się nie liczy. Nie ma co roztrząsać teraz przyczyn, dlaczego najwięksi wrogowie Polski i Polaków mają pozycję uprzywilejowaną w naszym umęczonym kraju. Nie dość, że pasożytują na żywym ciele naszego Narodu, to jawnie opluwają nas nie tylko na arenie międzynarodowej, ale w samej Polsce mają czelność oskarżać nas o niedokonane zbrodnie. My, zwykli obywatele, nie mamy niestety możliwości obrony przed tymi barbarzyńcami. Możemy jednak jeszcze pomagać sobie wzajemnie i nieść pomoc naszym Braciom i Siostrom w Noworosji. Nie na Wschodzie, bo na Białorusi polskie dzieci nie chodzą głodne jak co dziesiąte dziecko w Polsce, ale w strefie objętego wojną Doniecka i Ługańska.
        Pragnę wyrazić pogląd, że nie tylko więzy naszej przynależności plemiennej obligują nas do tej pomocy, ale również wiara, nakazująca miłosierdzie i miłość bliźniego. Jesteśmy narodem rycerskim, wiec również z tego powodu naszym obowiązkiem jest pomoc słabszemu i biedniejszemu.
          Nie ma co liczyć na bogatych niby Polaków. Nie ma co liczyć, bo przepisy prawa są tak u nas skonstruowane, że człowiek uczciwy bogactwa nie zdobędzie. Każde bogactwo śmierdzi. Ci co maja dużo pieniędzy, nie pomogą biednym. Przecież oni na biednych swoje bogactwo budują! To ludzie bez serca, bez zasad i etyki chrześcijańskiej. Zresztą szkoda o tym pisać, bo wszyscy o tym wiemy.
         Nie ma co liczyć również na hierarchów Kościoła, który po Soborze watykańskim II zmienia się na naszych oczach z Rzymskokatolickiego na żydokatolicki. Nie ma co się dziwić, skoro 80% członków Episkopatu, to masoni, albo żydzi, ew. masoni żydowskiego pochodzenia, mieszkający w pałacach i odżywiający się kawiorem i ośmiorniczkami jak „biedacy” z PO, którzy muszą walczyć o „demokrację”. Zresztą jedni są pod przemożną władzą masońskiego papieża całującego rabinów po rękach, drudzy marionetkami rządu światowego. Jedni i drudzy zgodnie z nauką Talmudu gardzą Polakami, szczególnie tymi zza wschodniej granicy.
         Jedyną instytucją w Polsce, koordynująca pomoc dla naszych rodaków z Doniecka i Ługańska, jest Cerkiew Prawosławna, choć znakomita większość Polaków oczekujących na pomoc, to katolicy.
         Dokładnie pomoc organizuje Stowarzyszenie Bractwo Prawosławne św. św. Cyryla l Metodego w Białymstoku  E-mail:  bractwocim@cerkiew.pl  tel. 698-985-777.  Zresztą kto chce przekazać cos naszym Rodakom, to kontakt znajdzie. W Warszawie można skontaktować się z panem Jewgienijem Tkaczowem,  j.tkaczow@onet.pl  ale Jewgienij ciężko pracuje na zmiany, więc nie podaję jego telefonu. Ten polski Patriota nosi rosyjskie nazwisko po dziadku. Na Syberii było sporo małżeństw mieszanych chociażby dlatego, że większość polskich mężczyzn zginęła na wojnie, lub została wymordowana przez żydowskie NKWD. Można dzwonić do Lilii Moszeczkowej tel. 695-404-340. Również w Warszawie jest cerkiew na Woli i Pradze. Nie ma problemu. Ja swoje dary przekazałem w restauracji Granat na Ochocie przy ul. Sąchockiej 5, gdzie zbiórką zajmuje się kierowniczka pochodzenia gruzińskiego. Ciekawskich informuję, że moje możliwości są niewielkie, finansowe żadne, ale zawiozłem zupełnie nowe ścierki, prawie nową, pościel, trochę bandaży i książek tyle, ile uradziłem. Nie dorobiłem się samochodu, więc wszystko dźwigam na własnym garbie. Piszę o tym dlatego, ponieważ 2 książki są własnością przede wszystkim Państwa, to jest osób, które ufundowały wydanie książeczek obcych ideologii gender, a więc byłem tu jedynie Państwa pośrednikiem. Nie ostatni raz zresztą, bo dziś jestem w Lublinie i tu przekazałem następną porcję książek, prawie nie używany kożuch i trochę konserw, które z kolei otrzymałem od wspaniałych górników z Zagłębia Miedziowego. Znowu zawiozłem tyle, ile wytrzymały moje plecy. Obiecuję, że na tym nie poprzestanę. A więc drodzy Państwo, już dołożyliście swoją cegiełkę. Tu informuję, że zbiórką darów w Lublinie zajmuje się pani Ludmiła Saulina tel. 539-220-542. Dary można też bezpośrednio przekazywać w Kancelarii Cerkwi.
        Przy okazji dowiedziałem się, że w czasie, kiedy był stan wojenny, miejscowy proboszcz prawosławny, Ksiądz Bazyli Roszczenko, przekazywał dary przychodzące z zagranicy nie tylko prawosławnym, ale również katolikom. Pamiętam ten czas. W Ursusie ówczesny proboszcz z parafii pod wezwaniem św. Józefa Oblubieńca rozdawał dary najbogatszym miejscowym badylarzom, wywożącym całe bagażniki różnych dóbr. Biedni otrzymywali ochłapy. A gdyby przyszedł prawosławny?
         Ludzi dobrej woli uprasza się, by przekazywali przede wszystkim żywność, która się nie psuje. Więc konserwy, kasze, makarony itp., ale też środki myjące i piorące. Najbardziej cierpią dzieci, więc na wagę złota są różne odżywki, mleko w proszku, kaszki, pampersy. Polskie mamy wiedzą co najbardziej potrzeba, więc zostawiam to tym, którzy wiedzą ode mnie lepiej, choć myślę, że ciepłe, czyściutkie ubranka też się przydadzą. Co tu dużo gadać. Potrzebne jest wszystko to, co nam było potrzebne w stanie wojennym i za rządów junty  wojskowej.
          Pierwszy tir z pomocą do Ługańska dotarł 8 stycznia 2015r. choć były starania, by dojechały przed Wigilią. Późno, bo długo trwały formalności z załatwianiem formalności. Transport musiał jechać przez Białoruś i Rosję. Ukraińcy pomocy humanitarnej nie przepuszczają. Pewnie nawet gdyby przepuścili, to tira rozgrabiono by po drodze. Dowiedziałem się, że sam koszt transportu jest olbrzymi i wynosi 4 tys. euro. Później było nieco łatwiej, choć zawsze brakuje pieniędzy na opłaty graniczne, paliwo i opłacenie kierowców. Dlatego, aby były pieniądze na opłaty, uprasza się Ofiarodawców o wpłaty na konto Stowarzyszenia Bractwa Prawosławnego św. św. Cyryla i Metodego nr: 07 1050 1823 1000 0023 3349 8596                               
          Jak wygląda sytuacja naszej Polonii w Doniecku, proszę wejść na stronę: http://novorossia.today/polska-szkoła-w-donbasie-prosba-o-pomoc/
          Na tej stronie znajduje się numer rachunku na który można wysłać pomoc dla siedziby Polonii i polskiej szkoły. Tam liczy się każda złotówka!
           Wiem, że ten tekst jest za długi. Poza tym sam żebrzę o pomoc na wydanie następnej książki obcej ideologii gender. Jednak żółć mi się ulewa słysząc, że polski rząd wbrew zapewnieniom przyjmuje islamskich gwałcicieli i zapewnia im doskonałe warunki w Polsce, że przeznacza na pomoc dla Ukrainy w wys. 4 miliardy zł, a Polaków ze Wschodu ma w miejscu najwyższego pożądania pederastów. A na co te miliardy? Na zakup bomb, które spadną na Donieck i Ługańsk?

Dyżurny Psychiatra Kraju,
Cezary Piotr Tarkowski