piątek, 25 maja 2018

MAM NA NICH SPOSÓB! (Z cyklu - zrób to sam)


MAM  NA  NICH  SPOSÓB!
(Z cyklu - zrób to sam)

         Wszyscy narzekają, że żydzi z rządu światowego ogłupili społeczeństwa globu, sprowadzili ludzkość do roli bezwolnych bydląt siedzących przed telewizorami i komputerami i poddają się chazarskiej manipulacji. Niektórzy, odważniejsi, mający wiedzę historyczną i ogólną narzekają, że ostatnich apokaliptycznych aktów ludobójstwa i bestialskich zbrodni na narodach przede wszystkim słowiańskich  dokonali żydzi. Mądrzy Goje wiedzą również, że żydzi planują największą w dziejach galaktyki rzeź ludzkości i na tym się kończy. Ludzkość obserwuje nawet ze spokojem trujące smugi na niebie (chemtrails), daje się szczepić związkami rtęci i innym gównem i nikt z tym nie walczy. Niektórzy piszą jakieś durne petycje wierząc w "demokrację" oraz władzę obywateli, dając kredyt zaufania rządzącym od 1989 r. syjonistom grabiącym polski majątek narodowy, a od pewnego czasu majątek prywatny Polaków. Oczywiście demokracja jest, są nawet ogromne przywileje, ale tylko dla obcych, nie dla Polaków. Jak ogromne stado baranów, ogromna większość Polaków świadomie idzie na rzeź. Ale ja mam nareszcie na nich sposób, przynajmniej na te najgorsze kanalie.
         Zanim jednak zdradzę Wam swoją skuteczną metodę na eliminację, najgorszych kanalii wytłumaczę, dlaczego  są przerwy w  publikowaniu nowych tekstów  na moim blogu z wyjątkiem publikowanych bajek, które rzadko kto lubi. Jak zauważyłem, niektórzy czytelnicy wolą bajki pisane prozą w szmatławym piśmidle żyda Aarona Szechtera, wybitnego polakożercy, redaktora naczelnego jednej z najbardziej plugawych gadzinówek . Tego syjonistycznego szubrawca, jak widać bardzo utytułowanego, niejaki prezydent Stolzman, syn wytrawnego zbrodniarza NKWD, odznaczył Orderem Orła Białego. Zresztą, aby zostać odznaczonym jakimkolwiek orderem, należy swoim szubrawstwem dogonić rządzących, a nawet ich prześcignąć. Porządny człowiek i Patriota odznaczony nigdy nie będzie. A jak przez pomyłkę trafi na listę żydowskich kolaborantów i największych kanalii jakie chodzą po słowiańskiej ziemi, to powinien tego znamienia zdrady Narodu Polskiego po prostu odmówić. Krótko: czasem nie zamieszczam nowych felietonów, bo na pejs-zbuku mnie dość często kneblują. Mam też mało czasu, a pisanie, to nie rąbanie drewna na akord. Najtrudniejsze są teksty historyczne, ponieważ nie powielam żydowskich kłamstw, tylko korzystam z najbardziej wiarygodnych materiałów, a te trzeba ze znojem wyszukiwać. Trudne do napisania są też dobre teksty satyryczne.
       W wolnych chwilach wykupuję ostatnie egzemplarze swoich książek, które wysyłam Ofiarodawcom na druk trzeciej książeczki anty-gender. Jest to zajęcie bardzo pracochłonne, ponieważ kaligrafuję dedykacje, wysyłam paczki i paczuszki, a to wszystko jest czasochłonne. Czasem jednak  listonosz psuje mi humor, bo przynosi jedną paczkę z książkami jako zwrot. Monitoruję internet i jeśli jest jakaś wpłata od Ofiarodawcy, to skrzętnie notuję jego adres i wysyłam paczkę. Co szósta jednak wraca. Czasem jest to wina banku, bo wpisują jednym ciągiem nr domu, nr mieszkania i kod. Czasem przestawią litery w nazwisku lub nazwie ulicy, albo ja sam coś pomylę . Zdarza się to jednak niezwykle rzadko. Czasem jednak szanowni Ofiarodawcy podają adres pod którym nie mieszkają. I na nic zdają się moje apele, prośby, podawanie do mnie kontaktu. To powoduje wielką frustrację. Już nie dlatego że wysyłam paczki i ponoszę koszty wysyłki. Muszę też uiścić opłatę za zwrot. w Tym przypadku 50 zł poszło w błoto. Ale co mam zrobić z książkami, na których są dedykacje z imieniem i nazwiskiem?
       Jak wiadomo, frustracja rodzi stres. Tym większy, że jestem nędzarzem. Nędzarzem zaś jestem, bo zrobiła go ze mnie żydomasoneria. Stres jest ojcem agresji, którą trzeba jakoś rozładować. Należę do ludzi, którzy nie szukają wroga zastępczego. Żydomasoneria, to największy, najpotężniejszy i najbardziej okrutny wróg ludzkości, więc go się wszyscy boją. Strach ma wielkie oczy. Pragnę Czytelników oświecić, że ze świadomością nie jest aż tak źle. Bo całkiem otumanionych przez żydowskie media jest „tylko” ok. 80% Polaków. Reszta, przy której coś się mówi o żydach i masonach uciekają. Jest identycznie jak za komuny, tylko strach jest bardziej paraliżujący przed utratą pracy, lub intratnego stanowiska, niż za żydokomuny przed więzieniem. Ludzie po prostu boją się mówić, a nawet myśleć o tym, co ja na inwigilowanym przez wszystkie wrogie ludzkości służby wypisuję. Mnie już żydomasoneria odebrała wszystko, mogą jeszcze odebrać nie wiele warte życie w jakimś piątkowym samobójstwie.
         Jak więc wyładować agresję, skoro nie posiadam odpowiednich środków i materiałów? Otóż podczas bezsennych nocy zacząłem studiować wiedzę haitańskich szamanów voodoo. Wiedza ta jest co prawda sprzeczna z etyką chrześcijańską, ale nasz wróg nie ma żadnej etyki, z wyjątkiem filozofii zła. Nauczono mnie jednak, że  z wrogiem należy walczyć jego własną bronią. Każdy żyd ma wpajane od niemowlęctwa, że Goj to największy wróg, którego trzeba niszczyć wszelkimi możliwymi środkami zawsze i wszędzie. Później, kiedy są starsi, studiują nazistowski Talmud, księgi w których zawarte jest całe zło wszechświata. I tak nie tylko grabią Was z wszelkich dóbr, ale zrobili z Goi swoich bezmyślnych niewolników. 
      Voodoo, przedstawiane jest jako religia, ale zagłębiając się w jej najgłębiej skrywane tajemnice, można  posiąść wiedzę przewyższającą żydowską kabałę. Do największych tajników tej wiedzy należą laleczki voodoo. Laleczka jak laleczka. Na Haiti sprzedawana jest głupim amerykańskim turystom i nic z tego nie wynika. Potrzebny jest bowiem do tego specjalny rytuał, który właśnie zdradzam Czytelnikom.
       Oczywiście naszym największym wrogom życzymy, by opuścili jak najszybciej nasz ziemski padół. Dlatego należy sporządzić odpowiednią laleczkę i zakupić igłę. Igłę kupujemy w sklepie z pasmanterią. Będzie ona zapewne chińska, bo polska fabryka igieł została zrujnowana przez żydów, jak cała reszta naszego przemysłu. Następnie jedziemy za miasto, gdzie są glinianki z których niegdyś wykopywano glinę do produkcji cegły. Pod Warszawą jest dużo takich miejsc, np. w okolicach Radzymina, Brwinowa, Pruszkowa i innych. Ja dla swoich potrzeb pozyskuję glinę w warszawskich Włochach, bo najbliżej. Nie mam samochodu, a surowiec jest ciężki, więc surowiec przywożę w kuble.  Teraz zaopatrzeni już w odpowiednie komponenty, bierzemy się do roboty. Drukujemy z komputera zdjęcia polakożercy we wszystkich możliwych pozach, mieszamy glinę z wodą i lepimy całą postać szubrawca. Uwaga! Należy bardzo wyraźnie zaznaczyć jego ogromny zakrzywiony nochal. Kto nie ma zdolności manualnych, może wykorzystać do tego rzeźniczy hak, lub trochę bardziej zakrzywiony haczyk do wychodka. Trudne do wyrzeźbienia są ślepia, jeszcze trudniejsze do zdobycia  judaszowe srebrniki albo szekle, które żyd posiada zamiast organu wzroku. Dlatego warto postarać się u znajomego rzeźnika o naturalne, świeże bydlęce oczy. Wyciągamy z nich strzykawką płyn śródgałkowy i wpuszczamy formalinę. Trzeba pamiętać o uszach, bo u rasowych Chazarów, są one umieszczone zazwyczaj poniżej linii oczu, a płatek uszny przyrasta do skóry plugawego łba przystosowanego do szybkiego przetwarzania lichwiarskich danych. Dlatego wystarczy umiejętnie odtłuc uchwyty dwóch fajansowych kubków i żydowskie uszy mamy gotowe. Pamiętajcie też o wysmarowanie okolic otworu gębowego czosnkiem. Otwór gębowy należy też odpowiednio zaznaczyć, ponieważ posiada on zupełnie odmienną krzywiznę, niż usta słowiańskie. U żydów pysk wyewoluował pewną charakterystyczną krzywiznę od stałego wypowiadania plugastw i kłamstw. Czasem, ale bardzo rzadko można kupić postać żyda w jakimś sklepie z pamiątkami i przyjrzeć się ryjowi dokładnie. Dobrym sposobem jest też przyjechać do Warszawki i stanąć pod jakimkolwiek ministerstwem. W żadnym ministerstwie Polacy nie pracują. No, za wyjątkiem kierowców, sprzątaczek i ochroniarzy, choć i ci zostają masowo wymienieni na ukraińskich rezunów. Wystarczy sfotografować kilka pysków i mamy dokładny wzorzec, jak wzorzec metra umieszczony pod kalifatem Paryża.
      Kiedy mamy już łeb gotowy, trzeba go odpowiednio ucharakteryzować. Zatem w najbliższej stadninie koni, obcinamy rumakowi kudły z ogona tudzież grzywy i zakręcamy z nich eleganckie pejsy. W celu wykonania jarmułki, cichcem podbieramy dziecku gumową piłkę, dziurawimy ją by uszło powietrze i część odcinamy półkolisto. Malujemy czarną farbą i po wyschnięciu nakładamy na gliniany łeb. Nie radzę kraść mycki najemnikowi Judzie, bo Was odstrzeli jakiś pajac z BOR-u. Jednakże sam łeb nie wystarczy. Musi być cała postać. Dlatego z  robotą należy wynieść się do piwnicy lub komórki, aby od kobity nie dostać po pysku za zabrudzenie mieszkania. Mając już całą kukłę, zakładamy na tułów chałat. Trzeba też wyszukać na śmietniku odpowiednie buty, najlepiej wysokie z cholewami. Im bardziej śmierdzą, tym lepiej. Teraz mając już taki wspaniały manekin, należy podpisać wyraźnie kto to jest. Jeśli chcemy uszczęśliwić Polaków zejściem Balcerowicza, piszemy, że to Balcerowicz, a nie kto inny. Można też napisać jego prawdziwe nazwisko - szubrawiec Bucholtz i też siła wyższa zadziała.
      Teraz zaczyna się najważniejszy rytuał, do którego należy się odpowiednio przygotować. Idziemy do „Biedronki” i kupujemy dwulitrową butlę „szamana”.  Jest to substancja chemiczna składająca się z wody, spirytusu sprowadzanego od przyjaciół z Ukrainy, w którym  znajduje się cała tablica Mendelejewa i kilkadziesiąt innych trucizn powodujących halucynacje. Do tej mikstury producent dodaje sztucznych substancji smakowych i barwników, po czym to gówno mieszają w beczkach, przelewają do butelek i zupełnie legalnie, z państwową akcyzą, sprzedają najbiedniejszym Polakom, by pomału eliminować ich ze świata żywych. Tym sposobem rozwiązywany jest problem bezdomności i bezrobocia.
      Mamy już podpisaną kukłę i „szamana”. Teraz w odosobnieniu włączamy głośno satanistyczną „muzykę” promowaną przez Owsiaka na Woodstock i wbijamy szpilkę w kukłę. Jeśli chcemy gwałtownej śmierci wroga, szpilkę należy umiejscowić w sercu, albo głowie. Natomiast powolny zgon następuje poprzez wbicie szpilki w płuca, wątrobę lub inne organy. Po  wbiciu szpilki wprowadzamy się w trans spożywając 2 litry "mózgotrzepa", czyli wspomnianego "szamana". Kiedy ujrzymy w butli dno, podłączamy się do prądu niskiego napięcia, najlepiej z akumulatora i patrząc na kukłę powtarzamy w myślach przez 20 minut mantrę: - "zdechnij, zdechnij, zdechnij"…
      Po 20 minutach odłączamy się od akumulatora, wyłączamy „muzykę” i kładziemy się na uprzednio przygotowanej wiązce słomy, by otrzeźwieć i wyjść z szamańskiego transu. Rytuał jest dokonany. Po dojściu do siebie, idziemy do domu, by po włączeniu telewizora, obserwować efekty swojego działania. Jeśli w dzienniku podają, że delikwent znajduje się w najgłębszych czeluściach piekieł, możemy czuć się z siebie dumni. Załatwiliśmy gada. Jeśli nie, rytuał należy powtórzyć. Jeżeli po raz drugi magia nie zadziała, znaczy, że gdzieś tkwi błąd. Być może kukła jest za mało podobna do oryginału. Wielokrotnie palono publicznie kukłę szubrawca Tuska czy Sorosa, a oni się tylko śmieją. Dlaczego? Dlatego, że rytuał był niepełny. Brak mantry, jarmułki, a w przypadku Tuska - prusackiej pikielhauby. Przecież to nie tylko plugawy, zasrany zdrajca, ale zwykły folksdojcz. Pół żyd, pół szkop. Taki kundel szmaty Makreli. Innych szczegółów też brak.
        Muszę się pochwalić, że w swojej pracy odniosłem sukcesy. Tak załatwiłem Geremka. Po wykonaniu jego kukły, przy pomocy sił nadnaturalnych (może kosmitów) poszedłem jednak dalej od wspomnianego rytuału. W trakcie powtarzania mantry, widziałem Bronisława Liwartowa  pędzącego samochodem. Widziałem jak się zatrzymuje przed ukraińską prostytutką i zabiera do auta. To trochę jak film pornograficzny, ale rzecz działa się w rzeczywistości. Nieskromnie przyznam, iż widziałem jak Ukrainka bierze w swój początek przewodu pokarmowego obrzezaną część ciała Bronka i właśnie kiedy kończyłem mantrę, a polakożerca znajdował się w trakcie najwyższej ekstazy, nastąpiło wielkie buuum! Bronek zdechł z upływu krwi. Po prostu pod wpływem uderzenia ukraińska dziwka skróciła nieco Geremusia - Liwartowa i nieświadomie wyzwoliła Polaków od wyjątkowej kanalii. A więc nie do końca prawdą jest, że rezuny stosują ukraińskie pieszczoty tylko Polakom. Jak widać żydom też. Aj, waj! Jaki okropny antysemityzm!
       W czerwcu ubiegłego roku, ktoś z przyjaciół wysłał do mnie wywiad z Rockefellerem. Dawidem zresztą. Na szczęście ten wywiad można znaleźć w internecie. Żydzisko opowiada w nim , jak to mamy zostać wyznawcami jednej religii i zostać żydowskimi niewolnikami. Jego bezczelny żydowski bełkot wyrażający nadnaturalną pogardę do nas Goi, wywołał we mnie frustrację. Reakcją na frustrację jest stres, który zainicjował poczynania agresywne. Wziąłem więc saperkę, pojechałem na glinianki do Włoch itd. Chińską igłę wbiłem w serce. Patrzeć, parę dni później Rockefeller zdechł i siedzi po prawicy diabła w piekle.
         Pragnę dodać, że tym sposobem wysłałem do piekieł jeszcze Icka Kordbluma, Mojrzesza Raka, jednego z Kalksteinów i wielu innych, doprowadzających naszą Ojczyznę złoczyńców.
       Sukcesy spowodowały, że cały ubiegły tydzień lepiłem kukły. W najbliższym czasie zdechnie dwóch polakożerców. A na kogo wypadnie, to usłyszycie w  żydowskich mediach. Innych mediów nie ma. Kończąc, zapraszam Czytelników do wspólnego działania. Pamiętajcie – myśl jest straszliwą bronią. Myśli nie widać, nie ma smaku ani zapachu. Identycznie jak promieniowanie. Ale jest materialna i bardzo skuteczna. Może być potężną bronią, dlatego badania nad myślą jako zjawiskiem materialnym, są owiane największą tajemnicą. Osoby, które chcą włączyć się do wspólnej zabawy, proszę o maile.
         Ja wiem, ze po tym tekście podniesie się znowu wrzask, że jestem "antysemitą" i należy mnie jeszcze bardziej zgnoić. Wsadzić do pierdla, albo zabić. A teraz podaję definicję "antysemityzmu". Otóż "antysemitą" jest nie-żyd, który wykracza poza określenia żydowskiego nazizmu zamieszczone w szowinistycznym "Talmudzie", gdzie Gojów określa się jako "bydło w ludzkiej skórze". Nie-żyd myślący, posiadający wiedzę, mówiący prawdę, protestujący przeciwko totalnej grabieży Narodu i Państwa Polskiego, ubliżaniu Narodowi Polskiemu, najbardziej podłym pod Słońcem żydowskim kłamstwom i oszczerstwom, ujawniający makabryczne żydowskie zbrodnie i odrzucający nazistowską tezę jakoby żydzi byli nadludźmi boskiego pochodzenia, jest przez żydów we własnej Ojczyźnie prześladowany. Nazywanie kogoś "antysemitą" jest elementem rasowej, nie okiełznanej szowinistycznej nienawiści i otwiera drogę do nazistowskich prześladowań. Jest to hasło - klucz prowadzące do zbrodniczych represji nad nie-żydem, wyrzuceniem poza nawias zniewolonego społeczeństwa, objęcia terrorem ekonomicznym i pozbawieniem wszelkich praw nadanych "bydłu w ludzkiej skórze", a nawet fizyczną likwidacją.
Szalom!!!
 
Dyżurny Psychiatra Kraju,
Cezary Piotr Tarkowski

ŚWIĘTO MATKI


          ŚWIĘTO  MATKI

My tę datę wszyscy znamy,
w maju będzie Święto Mamy.

                Co tu zrobić w ten Dzień Matki –
może kupić mamie kwiatki?
Kwestia to nie byle jaka –
pusta kieszeń przedszkolaka!

Ewa wzięła już tekturkę,
zrobić piękną chce laurkę.
Na laurce tej bielutkiej,
będzie serce czerwoniutkie.
Zaraz będzie każda strona,
kwiatuszkami umajona.

Jeszcze tutaj Ewa mała,
pod serduszkiem napisała:
„Dla najdroższej mej Mamuni,
z życzeniami od Ewuni”.
Kupić mamie – Janek marzy –
doskonały krem do twarzy.
Jednak pusta jest skarbonka –
pozostała mu wiec…łąka.

Poszedł zatem za miasteczko,
bo tam łąki są nad rzeczką.
- Zerwę kwiatków tu naręcze
i mamusi swojej wręczę!

Pracowita mała Tosia,
ma fartuszek jak gosposia.
Mam ja dobre o niej zdanie,
bo pomaga często mamie.
Nikt o pomoc jej nie prosi –
ma pociechę mama z Tosi.

Dziś pracuje już od rana,
a zaczęła od sprzątania.
Odkurzyła już dywany,
kosz wyniosła ze śmieciami.

Pościerała wszystkie kurze,
z pieskiem wyszła na podwórze.
Już naczynia w kuchni zmywa –
będzie mama jej szczęśliwa!

Z Jurkiem same są kłopoty –
jemu w głowie same psoty.
On się co dzień dwoi, troi,
by nowego coś znów zbroić.

Jest niedobry dla Eryki,
bo ją ciąga za kucyki;
mysz jej włożył do plecaka
i wynikła z tego draka.
On już niczym nie zaskoczy –
wczoraj wybił szybę z procy.

Lecz w Dzień Matki, już od rana,
nastąpiła w nim przemiana.
Dziś za wszystko już przeprosił,
chce podobny być do Tosi.

Chcąc wyręczyć swoją mamę,
wziął się wnet za odkurzanie.
Szło z początku mu nieskładnie,
lecz posprzątał w domu ładnie.
Nawet wazon z porcelany,
jest dla mamy z kwiatuszkami.

Przyszła mama, głową kiwa –
dzisiaj bardzo jest szczęśliwa.
Zaraz chłopca pochwaliła
i do serca przytuliła.

Ja też Jurka tu pochwalę,
bo on zmienił się na stałe.
Lecz najlepszy dar dla mamy,
kiedy zawsze ja kochamy!

Cezary Piotr Tarkowski

środa, 16 maja 2018

PARADA KOD-u


  PARADA KOD-u

Na ulicach pełno smrodu,
zwolennicy idą KOD-u.
Śmierdzi czosnek, śmierdzi zdrada –
śmierdzi cała ta parada.

Idą zdrajcy i złodzieje,
bo im w Polsce źle się dzieje.
Tu nie jedna jest łachmyta,
oderwana od koryta.

Dziś hołota maszeruje,
co na godło Polski pluje.
Za srebrniki tu Sorosa,
wypełniona chamstwem szosa.

Pochód wiedzie Rysio Petru –
słychać go na tysiąc metrów.
Wrzeszczy on przez megafony,
jak jest bardzo pokrzywdzony.
Dla każdego zdrajcy – buca,
grabież Polski się ukróca!

Tuż za Petru, stada żydów,
bez honoru i bez wstydu.
Rozgrabili Polskę całą,
ale ciągle jest im mało.
Maszerują po ulicy,
mając widmo szubienicy.

Pod Sejm idzie zdrajców sfora-
przeciwnicy to Kaczora.
Cała banda tych łajdaków,
to wrogowie są Polaków
Ja nie jestem za kaczyzmem,
lecz KOD śmierdzi bolszewizmem.
 
Idzie Hajka Grunbaumowa –
to złodziejka zawodowa.
Ta rozkrada wciąż stolicę,
żydom daje kamienice.
Im prezenty ciągle sprawia,
bo dla żydów jest Warszawa!

Szczuka także maszeruje –
ta Polakom wciąż w twarz pluje.
Pełzną kłamcy też Michnika
i oszczerców cała klika.
Przyjechały prącia z Płońska
i Kidawa idzie Błońska.

Za pieniądze też od żyda,
Lis też lezie - znana gnida.
Ciągle robi z nas oprawców,
szuj żydowskich w swym szmatławcu.

Idą byli ministrowie
i przekupni są sędziowie.
Mają nowe już wytyczne –
wdrożyć prawo talmudyczne!
A wśród tego bezhołowia,
wszyscy są wrogami Słowian.

Tu wrogowie idą Ruska,
wielbiciele szkopa Tuska.
Całe zło, to PiS-u wina,
skarżą zatem do Berlina.

W Polsce milion chcą Arabów,
więc o pomoc żebrzą szwabów.
"Zagrożona demokracja
i żydowska stanu racja!"
PiS zniweczył im kariery -
chcą pomocy Bundeswehry!

Robi się już nieciekawie.
Śmierdzi w całej nam Warszawie.
KOD, to smrodu jest fabryka,
smród aż ludziom nos zatyka.
Jest to ponoć wyższa sfera,
wśród wyznawców lucyfera.

Nikt za wami nie zaszlocha,
do Korei więc wynocha!
W Polsce wam brakuje chleba,
a tam bardziej was potrzeba.

Tu szaleje terror kaczy,
tam brakuje "utrwalaczy".
Lepiej będzie wam w Phenianie -
do Korei spieprzać dranie!

Dyżurny Psychiatra Kraju
Cezary Piotr Tarkowski