sobota, 12 sierpnia 2017

CZERWONY KAPTUREK



    CZERWONY  KAPTUREK

Wśród Bieszczad kniei, opodal Zagórza,
odwiedźcie Poraż. To wioska nieduża.
Tu ja wam powiem, bo o tym nie wiecie-
sioło to znane w caluśkim powiecie.

Przysiółek, wierzcie- jest całkiem prawdziwy,
a znany z tego, że robią zeń zgrywy.
Z Poraża również, jak wszędzie z Wąchocka,
kpi się w Bieszczadach, ja proszę panocka.

Właśnie w Porażu, wśród lasów i górek,
mieszka do dzisiaj Czerwony Kapturek.
Teraz ta dama jest bardzo sędziwa,
lecz była w swym życiu bardzo szczęśliwa.

Szczęście niewiasty i jej powodzenie,
daje wszak miejsce, gdzie jest przyrodzenie.
Punkcik wspaniały odkryła w swym kroczku,
gdy raz w kołysce, usiadła na smoczku.

Szybko się uczy Czerwony Kapturek-
smoka trza possać, nim włoży się w dziurę.
Również spostrzegła, co robić paluszkiem,
gdy rączka trafi pod miękką pieluszkę.

Szybko dorastał Kapturek Czerwony,
Choć w czas komuny, był człek zniewolony.
Długo szalała komuna "zbrodnicza",
lecz kilka jej zalet, żwawo wyliczam:
Czynsz był malutki i niskie opłaty,
a na wsiach lekarz, sam przyszedł do chaty.
Mieszkania dawali ludziom komuchy
i syte mieli mieszczuchy swe brzuchy.
Człowiek bezdomny był zwykle kosmitą
i każdy robotę miał należytą.
Do tego wczasy, kolonie dla dzieci
i nikt nie pękał, że z pracy wyleci.

Lecz lud w Polsce nie był zadowolony,
bo musiał pokochać kolor czerwony.
Więc kiedy był pochód pierwszomajowy,
w krawacie członek miał iść karminowym.
Członkowie partii, bo o nich tu mowa,
a ogół członków- to Polska Ludowa!

Tatko dziewczynki był gminnym działaczem,
kazał jej uszyć czerwony kubraczek;
do tego kaptur czerwony- aż miło
i od tej pory tak dziewczę chodziło.

Rósł jak na drożdżach Czerwony Kapturek,
choć jak wspomniałem, to czasy ponure.

Mama raz mówi:-Kapturku mój mały,
masz tu koszyczek, a w nim wiktuały.
Jest więc masełko, drożdżowe ciasteczka,
pół litra bimbru i pszenna bułeczka.
-Biegnij do babci, bo babcia słabuje,
pewnie ma kaca, źle zatem się czuje.

Włożyło dziewczę swój kaptur czerwony,
jest już na drodze i mija wsi domy.
Biegnie Kapturek w kierunku Rzepedzi,
a na ścieżynie, kudłaty wilk siedzi.

Wita się grzecznie i bije pokłony-
kłaniam się nisko, Kapturku Czerwony!

-Ach witam wilku, cóż robisz mój kumie?
-Pewnie się nudzisz- jak dobrze rozumiem?!
Na widok kiecki, wilk aż się zaślinił,
lecz widząc drwali jej krzywdy nie czynił.
Niby coś warknął, do siebie coś gada
i Kapturkowi tak odpowiada:
-Przechodzę ja sobie przez połoninę,
konsumpcji bym poddał jakaś dziewczynę.
Bo widzisz Kapturku Czerwony,
ostatnio ja jestem dość wyposzczony!
- Choć sama jesteś snadź cud smakołykiem,
to ja się pytam:-a gdzie z tym koszykiem?

Zajrzała w ślepia chytrego basiora-
idę do babci, bo babcia jest chora!

-A gdzież to mieszka twa babcia – kochanie?

-W lesie za młynem ma swoje mieszkanie!

Pobiegł wilk truchtem, do babcinej chaty,
dziewczę szło wolno i jakby na raty.
Zebrać garść jagód, dla małej to chwila,
a na polanie ganiała motyla.
Znalazła kwiatki, zrobiła wiązankę,
a wilk już trzyma babcinych drzwi klamkę.
Tak oto basior do babci się dostał,
wlazł do łóżeczka i tam już pozostał.
Szybko babunie pod pierzynkę schował
i tę niebogę tam wnet skonsumował.

Kapturek do drzwi zapukał chatyny,
wtem głos dobiega do ucha dziewczyny:
- ciągnij zatyczkę, za nóżkę tę kozią,
a drzwi się same, bez trudu otworzą!

Dzieweczka teraz odczuwa tu stracha,
bo głos jej znany, lecz J. Himilsbacha!
Jednak kapuje skąd wzięła się zmiana,
bo przecież babcia jest dzisiaj przechlana…

Szybko wilk z ciuszków rozebrał babinę,
sam wnet założył reformy babcine.
Do tego czepek i nocną koszulę
i już udaje Kapturka babulę.

Zwierzak ten właśnie stanowi mężczyznę,
który uwielbia wręcz damską bieliznę.
Jeśli chłop wkłada bieliznę kobity,
to miano nosi…ten zbok- transwestyty.
Wchodzi do chaty Kapturek Czerwony,
wilk bardzo zdał się być zadowolony.
A babcia naga, się wstydząc  Kapturka,
pod pierzynkę hyc- jak pstrąg dała nurka.

Kapturek ma oczka bardzo zdziwione,
bo widzi w łóżku kudłatą matronę.
Dziwnie brzmią słowa na jej powitanie:
- połóż się ze mną- kapturku , kochanie…

I nagle dziewczę się szybko rozbiera,
wilk się znów ślini, ślepiami spoziera.

Lecz trzeba z Poraża być ćwokiem panie,
by zadać głupie wilkowi pytanie:
-a czemu babciu, tak wielkie masz zęby?
Jakby Kapturek nie poznał jej gęby.
Wiedzą wszak wszyscy, że babcia Kapturka,
ma cztery zęby, a w każdym jest dziurka!

Co myśli sobie, dziewczątko to głupie,
gdy słyszy słowa:- chętnie cię schrupię?
A więc Kapturek też został schrupany.
Wilk skonsumował, zarazem dwie damy.
Spędził z dzieweczką upojne trzy chwile,
bowiem okazał się on …pedofilem.
Lecz jak wspomniałem na bajki początku,
Kapturek żyje, wiec wszystko w porządku.
Dlatego młodzi- wystąpię  z twierdzeniem:
konsumpcja nie jest wszak tylko jedzeniem!

Co było dalej? Jałowa to mowa-
sprawę wyjaśni…Komisja Sejmowa!

Ja tylko dodam, kochani od siebie-
Kapturek poznał, jak znaleźć się w niebie.
Starczyła w łóżku wspaniała raz chwilka,
aby Kapturek już sam szukał wilka.
Bo chociaż chory i całkiem paskudny,
to miał wilk w portkach instrument przecudny.
Z tego narzędzia, jak mówią w Bieszczadach-
niejedna dama bywała wszak rada.
Później po lasach , wilk chętnie się chwalił,
że on w Kapturku chuć wielką rozpalił.
Łupem Kapturka leśnicy padali,
setki turystów i trzy kopy drwali.

Kapturek pełnił po lasach swą misję,
lecz z racji wieku, już podjął dymisję.
Dzisiaj ta pani kapturek ma nowy-
nadal czerwony, lecz moherowy.

Nie wyznam jak się ta dama nazywa,
Kapturek bowiem, to tylko jest ksywa.
Nazwiska ważna ustawa jej chroni,
a tu dyskrecja przed pierdlem mnie chroni.

Teraz morałem podzielę się z wami:
Sedno bajeczek jest miedzy wierszami.
Gdy zaczniesz czytać kłamliwe gazety,
to ta praktyka się przyda-  niestety…

Dyżurny Psychiatra Kraju

Cezary Piotr Tarkowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz